O kobietach, które zimą niosą na barkach trochę więcej.
Zima potrafi być piękna, ale jej druga połowa bywa szczególnie trudna. Święta już dawno za nami, dni wciąż krótkie, a wiosna wydaje się bardzo daleko. Dla wielu kobiet – zwłaszcza mam – to czas zmęczenia, szarości i cichego przygnębienia, które trudno nawet nazwać. Między obowiązkami, opieką nad innymi i codzienną logistyką łatwo zapomnieć o sobie. A jednak właśnie teraz warto zatrzymać się na chwilę i sprawdzić, jak można sobie pomóc, zamiast tylko „przetrwać”.
Masz prawo zwolnić, tak jak zwalnia natura
Zimą wszystko zwalnia – i my też mamy do tego prawo. Natura nie oczekuje od drzew, że będą kwitły w lutym, więc dlaczego my wymagamy od siebie pełnej energii i kreatywności? Przygnębienie w tym okresie bardzo często nie jest „problemem do naprawienia”, ale sygnałem, że organizm i głowa potrzebują więcej czułości. Dla mam oznacza to szczególne wyzwanie, bo dzieci potrzebują energii niezależnie od pory roku. Warto więc zmienić perspektywę: zamiast walczyć z zimą, spróbować się do niej dostroić.

Małe światła w codziennej szarości
Szarość zimy najbardziej uderza w codzienność. Te same kurtki, te same drogi, to samo światło – albo raczej jego brak. Małe zmiany mogą mieć ogromne znaczenie. Ciepłe światło lamp, świeca zapalona rano do kawy, miękki sweter, który naprawdę lubisz, a nie tylko „jest pod ręką”. To nie są drobiazgi – to sygnały wysyłane do mózgu, że jest bezpiecznie, przyjemnie, dobrze. Dla kobiet, które przez większość dnia troszczą się o innych, takie drobne rytuały bywają jedynym momentem, gdy ktoś troszczy się o nie.

Nie musisz być w formie, żeby być wystarczająca
Zimą często pojawia się poczucie winy: że jesteśmy mniej cierpliwe, mniej radosne, mniej „jak zwykle”. Warto pamiętać, że emocjonalny spadek energii nie oznacza porażki. To naturalna reakcja na brak światła, ruchu i świeżości. Rozmowa – nawet krótka – z inną kobietą, która też to czuje, potrafi zdziałać cuda. Przyznanie się: „mam ciężej” jest aktem odwagi, nie słabości. Macierzyństwo i kobiecość nie muszą być zawsze jasne i pełne słońca, by były prawdziwe i wartościowe.

Czekając na wiosnę, uczymy się nadziei
Oczekiwanie na wiosnę może stać się cichą nadzieją, a nie tylko odliczaniem dni. Zamiast myśleć „jeszcze tyle tygodni”, warto zauważać drobne znaki zmiany: trochę dłuższy dzień, jaśniejsze popołudnie, ptaka na gałęzi. To uczy cierpliwości i uważności – umiejętności, które zostaną z nami na dłużej niż sama zima. Dla mam to także okazja, by pokazać dzieciom, że trudniejsze emocje są częścią życia i że można przez nie przejść łagodnie, bez pośpiechu.

Zima nie jest przeciwko nam – ona po prostu jest. Szara, cicha, wymagająca więcej troski. Jeśli czujesz przygnębienie, zmęczenie lub brak radości, nie znaczy to, że coś jest z Tobą nie tak. Być może po prostu jesteś w sezonie, który prosi o więcej ciepła, snu i wyrozumiałości. Wiosna przyjdzie – zawsze przychodzi. A do tego czasu warto być dla siebie takim bezpiecznym miejscem, jakim często jesteś dla innych.

Przejdź do strony głównej Wróć do kategorii BLOG

